Karabin SKS miał bardzo krótki epizod jako standardowa broń armii radzieckiej, choć w innych krajach służył znacznie dłużej. Ten samopowtarzalny karabinek okazał się jednak na tyle praktyczny, że do dziś bywa używany wojskowo, a wśród cywilów zdobył sporą popularność jako broń myśliwska. Czy jednak naprawdę nadaje się do polowań na jelenie? Odpowiedź brzmi: to zależy.
Czy warto polować z SKS-em?
Najłatwiej odpowiedzieć na to pytanie, zestawiając zalety i wady tej konstrukcji. A tych jest całkiem sporo po obu stronach.
Zaleta: niezawodność
To największy atut SKS-a. Broń została opracowana pod koniec II wojny światowej, kiedy konstruktorzy mieli już ogromne doświadczenie z frontu – szczególnie Rosjanie walczący w piekielnych warunkach frontu wschodniego. W porównaniu z walkami ulicznymi tamtych czasów, typowy obóz myśliwski to niemal wakacje.
Popularne w USA samopowtarzalne karabiny myśliwskie Remington serii 74xx miały opinię zawodnych. SKS przeciwnie – działa niemal zawsze. Niezależnie od temperatury, śniegu czy błota. Upadek w zaspę albo z paki auta na szutrową drogę zwykle nie robi na nim wrażenia. A jeśli coś się wydarzy, oryginalne egzemplarze mają zestaw do czyszczenia ukryty w kolbie oraz wycior pod lufą.
Wada: przeciętna celność
SKS nie dorównuje współczesnym budżetowym karabinom myśliwskim pod względem precyzji. Nawet tani Savage Axis z lunetą zazwyczaj będzie strzelał lepiej niż wojskowy SKS z mechanicznymi przyrządami celowniczymi.
Realistycznie można oczekiwać skupienia rzędu 7–12 cm na 100 metrów, zależnie od stanu broni i jakości amunicji. To nadal wystarczy na jelenia na krótkim dystansie, ale regularne strzały na 300 metrów raczej nie wchodzą w grę – chyba że broń zostanie zmodyfikowana.
Zaleta: ogrom możliwości tuningu
SKS ma bardzo bogaty rynek akcesoriów. Zanim AR-15 zdominował rynek, SKS był jednym z najpopularniejszych karabinków samopowtarzalnych w Ameryce Północnej i Australii.
Dostępne są ulepszenia spustu, nowe przyrządy celownicze, kolby Monte Carlo, montaże optyki i wiele innych dodatków. Część z nich to zbędne gadżety, ale niektóre realnie poprawiają komfort użytkowania i skuteczność podczas polowań.
Wada: SKS nie jest już tani
Czasy, gdy SKS kosztował grosze, dawno minęły. Dziś ceny są nawet pięć–sześć razy wyższe niż kilkanaście lat temu. Nierzadko używany SKS kosztuje więcej niż nowy budżetowy repetier.
Dodatkowo musi konkurować z platformą AR-15, która oferuje większą modułowość i nowoczesne kalibry myśliwskie.
Zaleta: nadal stosunkowo tani w strzelaniu
Mimo wyższej ceny zakupu, amunicja 7,62x39 mm pozostaje stosunkowo przystępna cenowo. Wojskowe FMJ są tanie do treningu, a do polowań można kupić amunicję ekspansywną produkcji amerykańskiej lub serbskiej PPU.
Wada: ograniczona moc naboju
Nabój 7,62x39 mm jest słabszy od klasycznych pełnowymiarowych kalibrów myśliwskich, takich jak .30-06 czy 7,62x54R. Dlatego część myśliwych podchodzi sceptycznie do jego skuteczności na większą zwierzynę.
Zaleta: mocy nadal wystarcza
Pod względem energii 7,62x39 mm często porównuje się do .30-30 Winchester. Na dystansach do około 150 metrów oba naboje oferują zbliżone osiągi.
W praktyce SKS wielokrotnie udowodnił skuteczność na jeleniach, dzikach czy nawet niedźwiedziach w różnych częściach świata. Dodatkowym plusem jest umiarkowany odrzut, dzięki któremu strzela się nim znacznie przyjemniej niż z wielu klasycznych sztucerów.
Wada: istnieją lepsze opcje
Po podsumowaniu wszystkich zalet i wad dochodzimy do prostego wniosku: SKS działa i może być skuteczną bronią myśliwską, ale obecnie na rynku są lepsze rozwiązania stworzone specjalnie do polowań.
Nie jest już tani, nie zachwyca celnością i nie korzysta z typowo myśliwskiego kalibru. Jeśli jednak już masz SKS-a i sprawdza się podczas polowań – świetnie. To nadal solidna i niezawodna konstrukcja. Jeśli jednak szukasz swojej pierwszej broni na jelenie, warto dokładnie przeanalizować nowocześniejsze alternatywy.